Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onyks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onyks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 kwietnia 2017

Niewiosenna, wiosenna bransoletka

Nie wiem, dlaczego, ale przez bardzo długi czas w ogóle nie szyłam bransoletek... Nie chciało mi się ich robić. Zresztą, przez połowę roku wcale ich nie noszę, przypominam sobie o bransoletkach dopiero z nastaniem wiosny i zrzuceniem tony swetrów na rzecz lżejszej i krótszej garderoby ;-)

I mimo, że ta akurat bransoletka nie jest w wiosennym stylu, to na pewno po niej nastąpią kolejne, nieco bardziej kolorowe. Ten egzemplarz stanowił prezent dla koleżanki, mam nadzieję, że się podoba i dobrze nosi...

elegant black soutache bracelet
    
elegant black soutache bracelet

elegant black soutache bracelet

A na nadgarstku wygląda tak:
elegant black soutache bracelet

sobota, 18 marca 2017

Chabrowe zauroczenie

Dzisiaj pokażę Wam jedne z moich ulubionych kolczyków - po prostu uwielbiam ten elektryzujący odcień błękitu! :-) I mimo, że kolczyki mają raczej prosty wzór i niewielkie (jak na moje standardy) wymiary, to jednak już z oddali przykuwają wzrok. 
Kusi mnie jakiś większy naszyjnik w tym kolorze, ale ciągle nie mam czasu na tak duże projekty...



środa, 12 października 2016

Purpurowy Nokturn

Trochę byłam ostatnio nieobecna na blogu i w handmade'owym światku, ale to wcale nie oznacza, że nic nie robiłam! Popełniłam kilka drobiazgów, jeszcze więcej rozpoczęłam, rozgrzebałam i zostawiłam (czym osiągnęłam kolejny level z samooszukiwania się pt. "skończę to w wolnej chwili"...). 
No i popełniłam też naszyjnik. Się rozpisywać na jego temat nie będę, bo sesję zdjęciową ma obszerną. Powiem tylko, że inspirowała mnie alternatywna, gotycka moda, a naszyjnik wyobrażam sobie w stylizacji z pięknym, czarnym gorsetem. Lub w wersji nie-alternatywnej - do gładkiej, eleganckiej wieczorowej sukni, ciemnoszarej bądź czarnej. Wahałam się trochę z nazwaniem naszyjnika - Purpurowy Nokturn czy Królowa Nocy, bo obie idealnie oddają charakter i inspirację... Oceńcie same:






Jak widzicie, tył naszyjnika podszyty jest czarną eko-skórką. Mozolnie, czaso- i pracochłonnie, ale solidnie. Całość zaimpregnowałam.
***
Czy Wam też kolor fioletowy tak źle się fotografuje? Dla mnie koszmar... Sutasz ma intensywnie purpurowy odcień, który chyba najlepiej oddają ostatnie fotografie. Kamienie to głównie onyksy. No i niezliczone ilości toho opaque jet 11 i 8.

Mam nadzieję, że niniejszym moja nieobcecność na blogu została usprawiedliwiona :-D

poniedziałek, 16 maja 2016

Mroczna dama

Parę miesięcy temu (u mnie wszystko musi sobie trochę poczekać..) nabyłam bardzo ciekawe kamee - mroczne, nie z takimi przesłodzonymi, romantycznymi damami, jak to zwykle w kameach bywa. Mnie kamee zawsze kojarzyły się ze starszymi paniami i tandetnymi klipsami - generalnie nie moja bajka. Dopóki nie ujrzałam takiej, jak ta poniżej, byłam przekonana, że kamea=nuda. A Wy co o tym sądzicie? Lubicie w ogóle kamee? A jeśli tak, to w wersji z damą romantyczną, czy mroczną? ;-)






Naszyjnik z kameą jest całkowicie czarny, dzięki temu "dama z czaszką" wybija się na pierwszy plan. Jest stosunkowo nieduży, jak na moje "typowe" naszyjniki.Tył podkleiłam czarną, sztuczną skórką. I jak widziałyście już w moich poprzednich pracach - sutasz zamocowałam na czarnej lince jubilerskiej. Można ja oczywiście wymienić na tradycyjny łańcuszek.


Dopóki nie zgubiłam moich WSZYSTKICH czarnych nici, udało mi się jeszcze uszy kolczyki:




Czerń i srebro to ponadczasowa klasyka i elegancja, każda kobieta powinna mieć ją nie tylko w swojej szafie, ale i kuferku z biżuterią :-) W moich sutaszach na pewno jeszcze się pojawi, muszę tylko odkupić zaginione czarne nici... Do tego czasu - wrócą kolorki! W końcu lato już tuż-tuż...

czwartek, 3 marca 2016

Chabry

Niebieskie maluszki, do noszenia na co dzień. Onyksy i niebieski pega acetat :-) Uwielbiam ten odcień błękitu, chyba uszyję w nim również kolczyki dla siebie (oczywiście większe!) W ogóle to jeden z kolorów, które silnie kojarzą mi się z latem - uwielbiam wynajdywać chabry w łanach zbóż i na łąkach... Na tle pól pszenicy i w towarzystwie krwistoczerwonych maków wyglądają przepięknie! Rozmarzyłam się i zatęskniłam za latem, a tu jeszcze nawet wiosny nie ma... ;-)

 


środa, 10 lutego 2016

Szafranowe kolczyki

Wiecie, że czytacie właśnie mój dwusetny post?? Tradycyjnie powinnam Was w tym miejscu przynudzać statystykami odwiedzin etc... Ale ja nie lubię ani tradycji, ani przynudzania :-) Więc w tym miejscu podziękuję WAM za obecność na moim blogu, komentowanie i odwiedzanie! Mam nadzieję, że skoro tych dwieście postów Was nie znudziło, to pozostaniecie tu na kolejnych 200 albo i więcej! W najbliższym czasie wypatrujcie niespodzianki... :-)

* * *
A tymczasem...


Szaro i nieprzyjemnie za oknami, a ja już tak tęsknię za słońcem, że spróbowałam je zaczarować w sutaszu ;-) Mam nadzieję, że udało mi się to choć częściowo... Zainspirował mnie do tego lutowy cykliczny kolorek u Danki - cytrynowy. Do wyboru były 3 opcje: cytrynowy+czarny, cytrynowy+różowy oraz 100% cytrynowy. Drugie zestawienie jest ciekawe, ale na pewno bym go nie nosiła. Trzecie dość monotonne. Pierwsze już testowałam na naszyjniku "Królowej Pszczół" - TUTAJ - i sądzę, że nieźle się sprawdziło!

W swoich zbiorach mam piękny, szafranowy odcień żółtego - nie wiem, czy zostanie zaliczony jako cytrynowy, moim zdaniem przypomina barwą skórkę dojrzałej, zdrowej cytryny. (Podobno szafran, najdroższa i najszlachetniejsza przyprawa świata, ma właściwości antydepresyjne - zwiększa stężenie serotoniny i dopaminy! No cóż, te kolczyki na pewno wpływają pozytywnie na nastrój...) A tak w ogóle, to połączenie kolorów przywodzi mi na myśl słoneczniki, jedne z moich ulubionych kwiatów, a Wam? :-)


  


Kolczyki zgłaszam do zabawy u Danki

I wymagany kwestionariusz:
Czy lubię kolor żółty? Nie na sobie, czułabym się w nim jak przerośnięty kanarek. Żółte kwiatki - tak, jedzenie - tak. Na Adze - nie.
W jakiej postaci najbardziej lubię cytrynę? W postaci lemoniady!! Albo cytrynowego sorbetu!:-D

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Naszyjnik Królowej Pszczół

Muszę powiedzieć, że od dawna nosiłam się z takim połączeniem kolorów, jakoś mi zaległo na duszy... I postanowiłam iść na całość i znowu uszyć coś dużego! :-) A że u mnie tempo pracy jest dość nieprędkie (coś jak ruchy lodowca...), to skończenie tego naszyjnika zabrało mi miesiąc! Wstyd i hańba, wiem... 


Zdjęcia wyszły takie sobie, więc wrzucę ich więcej z płonną nadzieją, że ilość przejdzie w jakość... ;-) Na swe usprawiedliwienie dodam, że robiłam je w środku nocy i sporym pośpiechu, bo na kilka godzin przed wyjazdem na urlop i równocześnie z pakowaniem... 



  



 Naszyjnik mierzy sobie około 30 cm długości, więc nie aż tak dużo jak na pełnowymiarową kolię. Do jego uszycia posłużył mi żółty, czarny i jasnoszary sutasz, piękne czarne onyksy (kilka z nich jest fasetowanych), jasnożółte jadeity, szare sztuczne perełki, oraz koraliki (toho, fire polish, super duo i inne) w wiodących kolorach. Zapięcie jest magnetyczne, w formie ozdobnej kulki.
A dlaczego przezwałam go Naszyjnikiem Królowej Pszczół - to chyba oczywiste ;-)
Widzę go w stylizacji z letnią sukienką bez ramiączek, gładką, np. granatową, miętową, białą bądź szarą - ale w sumie pasuje prawie do każdego koloru :-)

Swoją pracę zgłaszam do czerwcowej zabawy u Danutki
(mam nadzieję, że spełnia warunki proporcji kolorów, bo zaczęłam ją szyć jeszcze PRZED ogłoszeniem zabawy - taka telepatia...):
Z czym kojarzy mi się żółty kolor...? Dla mnie jest to najbardziej pozytywny, optymistyczny i radosny kolor z całej palety barw! Może dlatego, że tyle w nim skojarzeń z latem, urlopem, wakacjami. Mimo, że mam dobre z nim skojarzenia, akceptuję go wyłącznie na talerzu ;-) 

P.S. Odpowiedzi na Wasze posty oraz blogowych rewizyt oczekujcie po moim powrocie z urlopu! :-)

środa, 12 listopada 2014

Kolczyki "Black Velvet"

Poproszono mnie o uszycie "małych czarnych kolczyków" i  zinterpretowałam to zamówienie obszywając owalne onyksy czarnym sutaszem, czarnymi koralikami toho 15/o Opaque Jet i fire polish 4 mm Jet. Są niepozorne, bo mierzą niespełna 4,5 cm długości, ale dzięki temu można je nosić na co dzień.






Pewnie zauważyłyście, że na moich zdjęciach zaczął gościć ekspozytor z matowobiałego szkła - dostałam go w prezencie urodzinowym od mojej BFF :) Na pewno dzięki niemu zdjęcia mojej biżuterii będą nieco bardziej profesjonalne (ale tylko nieco, bo na więcej nie starczy mi talentu i wydolności aparatu) ;)

niedziela, 5 października 2014

Szarotka

Jak tylko przeczytałam o nowym wyzwaniu w Kreatywnym Kufrze, wiedziałam, że muszę wreszcie spróbować! Dawno już nie brałam udziału w żadnym konkursie, jakoś nie miałam do tego serca, czasu i weny. Ale tym razem ktoś wymyślił jeden z moich ulubionych zestawów kolorów i nie mogłam się powstrzymać. Wymogiem zadania było stworzenie pracy w kolorach: czarnym, szarym, białym i jednym dowolnym.

Kolorystyka zadania skojarzyła mi się z nadchodzącą wielkimi krokami zimą - w mieście bardzo krótko jest biało (śnieg nie przetrwa długo w stanie czystym w żadnym mieście...), a zwykle brudnoszaro i czarno. Jedynym, rzadko występującym kolorem jest zieleń - utrzymuje się jeszcze na wiecznie zielonych krzewach i drzewach. Taki więc był mój wybór czwartego, opcjonalnego koloru. Ale nie chciałam ponurej zieleni - zdecydowałam się więc przełamać powagę tych barw jakąś weselszą jej odmianą. W moich  zbiorach od jakiegoś czasu czekała na swój moment sieczka nefrytu wiosennego. Zestawiłam ją z sieczką z kwarcu z turmalinem oraz z czarnego agatu. W centrum, w roli głównej, fasetowany owal kwarcu z turmalinem, plus w rolach "trzecioplanowych" kostki i kulki onyksu, białego howlitu oraz koraliki toho.
A oto efekt tej dziwnej fuzji:







Wisiorek zgłaszam do wyżej już wymienionego wyzwania Kreatywnego Kufra:


czwartek, 9 stycznia 2014

Malachitowa wersja Broszki Zen

Na prośbę koleżanki mej, Gosi, uszyłam zieloną (z malachitem i onyksami) odmianę mojej Broszki Zen. I po raz kolejny doszłam do wniosku, że równe zszycie 12 (dwunastu!) warstw sznurka sutasz to nie jest błaha sprawa. I że może doprowadzić człowieka na skraj cierpliwości . Ale jakoś - ponownie - się udało i wszystko jest w miarę równo uszyte. :)
Długość broszki (bez szpilki): 6 cm



niedziela, 5 stycznia 2014

Malachitowe kolczyki sutasz

Jako, że jest to mój pierwszy post w 2014 roku, chciałam Wam wszystkim życzyć spełnienia wszelkich noworocznych postanowień, planów i marzeń, a także niewyczerpanego zapasu pomysłów, inspiracji oraz radości z tworzenia :)


Zima w tym roku troszkę nas zawiodła, a przed moim domem drzewa i krzewy zaczęły wypuszczać pierwsze pączki listków... Zainspirowana ich pędem ku wiosennej zieleni, wyłuskałam z moich zbiorów malachity :) I tak jakoś same uszyły się z nich zielone, dwuczęściowe, niesymetryczne kolczyki. Pewnie wkrótce więcej sutaszów się od nich zazieleni, bo bardzo lubię ten kolor. Niestety, raczej nieprędko, bo po małym urazie kręgosłupa nie odzyskałam jeszcze pełnej koordynacji ruchowej i jedyne, co teraz mogę stworzyć, to... nic. Więc powrzucam na bloga grudniowe zaległości. 


zielone kolczyki sutasz

zielone kolczyki sutasz

Długość kolczyków: 6 cm


środa, 6 listopada 2013

Sowi sabat

W zeszłym roku, gdy zaczynałam dopiero przygodę z sutaszem i gdy hulała w najlepsze moda na wszystko, co sowopodobne, każda z moich koleżanek w pracy dostała ode mnie na mikołajki właśnie po takim sutaszowym sowiątku :) Broszki początkowo miały na sobie różne elementy dekoracyjne (typu okulary, sukienka, szaliczek, czy nawet koszulka Messiego ...), zależnie od upodobań ich przyszłych właścicielek ;) 

Do wykonania tych sowich broszek użyłam: fioletowych howlitów, bronzytu i onyksu, zielonego i czerwonego szkła weneckiego, nocy Kairu, piasku pustyni, mixu dwu poprzednich, oraz agatu w pięknym, zielono-niebieskim odcieniu.


soutache owl sowa sutasz

sobota, 2 listopada 2013

Błękitna rapsodia

Bransoletka sutasz mocowana na szarym, grubym filcu. Umieszczony w jej centrum biały howlit zaczęłam obszywać na jednych z warsztatów, które prowadziłam. Początkowo miał być wisiorkiem, ale najwidoczniej miał na ten temat swoje własne, niezależne od mojego, zdanie :) Ewoluował w niesymetryczną, zwariowaną biało-niebiesko-granatową bransoletkę:







sobota, 19 października 2013

Broszka Zen

Lubię pełen spokoju i równowagi minimalizm. Szczególnie taki, który ma w sobie nieuchwytny urok i ekspresję. Ta broszka nasuwa mi takie właśnie skojarzenia. 
Onyksowa monetka i trzy małe kuleczki plus 3 czarne koraliki toho. Popielatoszary sznurek sutasz otoczony czarnym.
Długość broszki (bez igły): 6 cm










Zgłaszam tą broszkę do konkursu, który świetnie oddaje jej charakter:





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...