W Magicznej Kartce premiera nowej kolekcji i tradycyjnie zabawa z tej okazji z kuszącą nagrodą - klik
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 listopada 2015
wtorek, 4 sierpnia 2015
Chwalę się
Po prostu muszę się pochwalić dwoma wyróżnieniami, które ostatnio mi się przydarzyły (mniej lub bardziej słusznie IMHO). Jedno to wygrana w słonecznym wyzwaniu Szuflady:
(Więcej o tej kolii i jej gorrrącej proweniencji TUTAJ)
A drugie to niespodziewany prezent od Koleżanek, z którymi spotykam się na robótkach ręcznych i pogaduchach (nie zawsze jest to 50/50...). Zgadnijcie, co to jest!
.....
Już wiecie?
.....
Otóż jest to podkładka pod kubek/kufel/itp.! :-) Jest zrobiona z płaskich, wygładzonych Bałtykiem kamyczków, naklejonych na gruby filc. "Fugi" wypełnione zostały piaskiem (chyba już śląskim, nie nadmorskim...). Jak mówiłam A., że chętnie przygarnę trochę kamyczków, to miałam na myśli coś zupełnie innego i byłam bardzo zaskoczona i ucieszona, gdy wręczyła mi taką śliczność! Genialny pomysł i świetne wykonanie!
Dziękuję Wam, Dziewczyny! :-)
piątek, 26 września 2014
Coś innego
Uznałam, że "(...) i inne przygody" w nazwie bloga jednak zobowiązuje :) Dlatego też prezentuję Wam coś, co w asyście koleżanki popełniłam w ramach prezentu urodzinowego.
Swego czasu znalazłam w sieci jakieś takie kolorowe twory pod hasłem "melted crayon art", czyli różną twórczość ze stopionych (lub nadtopionych) kredek świecowych. Pierwsze próby udowodniły mi, że kredka kredce nie równa, ale co tam! Ważne, że eksperyment był udany, fajnie się przy tym bawiłam, a obdarowana osoba była zaskoczona i zadowolona z upominku.
A oto efekt końcowy:
Na blejtram nakleiłam kredki, które następnie zostały ogrzane suszarką do włosów i wydały z siebie takie malownicze mazy :) Pozostało więc tylko udekorować je kolorowymi guziczkami i płatkami organzy. W efekcie powstało coś przypominające bukiet kwiatów :)
Polecam, bo fajna to zabawa, szczególnie dla dzieci (także dla tych ukrytych w nas, dorosłych).
W najbliższym czasie niestety będę wrzucała tylko "zaległości", bo drobnemu uszkodzeniu uległ mój nieszczęsny prawy nadgarstek, najczęstsza ofiara twórczych rękoczynów :( Sutaszowanie (i w ogóle korzystanie z prawej dłoni...) stało się bolesne, więc muszę się urlopować, a przynajmniej mocno ograniczyć.
niedziela, 14 września 2014
Post multitematyczny, zaległościowy
Długo nie pisałam, bardzo się z tego powodu kajam i obiecuję poprawę! Parę rzeczy się na to złożyło, m.in. krótkie przerwy na chorowanie, mały urlopik... Ale wracam - może nie w wielkim stylu, ale dobre i to! - między innymi najnowszymi tworami broszkowymi...
Moją BFF na jej 18+ urodziny obdarowałam broszką w jednych z jej ulubionych kolorów - paryski błękit oraz śnieżna biel:
W centrum broszki jest łezka z masy perłowej, zaś zdobiąca brzegi sieczka to biały agat. (Nie widziałam jeszcze takiego koloru agatu - tak po prawdzie ta jego biel jest gdzieniegdzie przetykana ciemnymi nitkami, ale tak wyselekcjonowałam kamyki, by się ich ustrzec. Cóż, agaty występują w bardzo wielu barwach, jeszcze pewnie niejedno mnie zdziwi...) Oprócz nich zastosowałam perełki słodkowodne, toho Opaque Lustered White 11o i 8o i in.
Prezent powędrował w takim oto opakowaniu:
Mogłam je tak ładnie przyozdobić dzięki wygranemu candy-niespodziance na blogu Doroty. Dostałam od niej takie oto cudne przydasie:
Dziękuję Ci, Dobra Kobieto, raz jeszcze :) Na pewno wszystko mi się przyda!
piątek, 25 lipca 2014
Morska broszka pożeglowała w świat...
Broszka z poprzedniego posta popłynęła już w świat, do swojej nowej właścicielki, dzisiejszej solenizantki :) Ale przedtem została poddana sesji fotograficznej, wraz z towarzyszącym jej pudełkiem. Pudełko całkowicie hand-made przeze mnie :) I też utrzymane w klimacie morskim: jest na nim wygładzony falami płaski kamyk, muszelki i bursztyny. Baza to pudełko oklejone papierem pakowym i sznurek dwóch różnych grubości. W sumie, w całości efekt dało niezły, prawda?
Jeśli śledziliście moje poprzednie broszkowe dokonania, to wiecie,
skąd metka z kodem i napisem "Szyciowe Dziewczyny" ;)
poniedziałek, 19 maja 2014
Biżuteryjne reinkarnacje
Prowadziłam niedawno warsztaty, na których pokazywałam uczestniczkom, jak z całkiem zwykłych materiałów - typu filc, satyna, organtyna, ozdobne guziki czy nawet suwak - można zrobić niebanalne ozdoby (broszki, opaski do włosów etc.). Na ładne materiały poluję zwykle w... second-handach :) Można tam nieraz znaleźć różne ciekawe rzeczy. Apaszka, sukienka, piżamka za kilka złotych reinkarnuje się potem w postaci np. takich broszek, jak poniżej :)
... z awenturynem:
... z pięknym guzikiem, tym razem w beżowo-pudrowej odsłonie:
Broszka z błękitnej i szarej organtyny z pastelowym, perłowo połyskującym guzikiem
oraz ze złocistej satyny, z różowym kwarcem pośrodku:
A na koniec mały eksperyment, nie tak całkiem udany, ale co mi tam! ;)
piątek, 18 kwietnia 2014
Po małej przerwie...
Nie wiem, czy to tylko na mnie to przedwiośnie tak zadziałało, że wyssało ze mnie całą kreatywność i radość tworzenia...? Chyba raczej tak, bo widzę, że większość z Was coś tam jednak działała i aktualizowała blogi... Po prostu wysiadłam. Ogarnęła mnie niemoc i niechęć twórcza. Wydaje mi się, że ta infekcja mogła się przenieść z mojego wypalenia zawodowego. Zwykle, jeśli się czuję wypalona "artystycznie", to na pewien okres czasu zmieniam swoje zainteresowania i podążam w jakiś nowy, świeży, nieznany mi wcześniej kierunek. Może powinnam tak też postąpić z moim życiem zawodowym...? Cały czas zaprząta mi to głowę i serce... Dlatego nie miałam ostatnio w wyżej wymienionych organach miejsca na nic innego ;) Ale powoli, powolutku, wraz ze zmianą aury może coś się ruszy...
Tymczasem zapodam Wam kolejne moje wiosenne filcowanki oraz pierwszy od dawna sutasz, tym razem na wyzwanie KK. A na deser - zrobiona niemalże "na kolanie" broszka - taką z odzysku, ze starej apaszki i guzika.
Jajko nr 1:
Jajko nr 2:
I broszka, która z miejsca podbiła serce mojej Mamy:
Na koniec - sutaszowy wisiorek z marmurem:
Wisiorek ów zgłaszam do wyzwania Kreatywnego Kufra - "Podlasie". Dlaczego? Ponieważ ten region kojarzy mi się najbardziej z nieskażoną, piękną, dziewiczą przyrodą - leśnymi ostępami, czystymi rzekami... Dobrze oddaje to kolorystyka mojego wisiorka. Zaś jego forma stanowi nawiązanie do przeplatających się na Podlasiu wielu kultur i nacji.
![]() |
| http://kreatywnykufer.blogspot.com/2014/04/wyzwanie-tematyczne-podroze-podlasie_8.html |
niedziela, 23 marca 2014
Wiosenne filcowanki...
Nie, wcale mnie nie kusiło, żeby zatytułować tego posta jako "włochate jajka"... Filcowe, oczywiście. Dostałam od przyjaciółki całą siatę wełny czesankowej i postanowiłam nie czekać na warsztaty, na które miałam początkowo chęć się wybrać, czyli na kurs filcowania na sucho (styropianowych jajek). Takie wiosenno-wielkanocne ozdoby. Miałam tylko dwie styropianowe formy, więc popsułam obie ;)
Oto i owe filcowane jajka:
Największa męczarnia - zrobić i wybrać zdjęcia... Biżuteria ma z reguły tylko dwie strony - front oraz tył, z reguły podszyty, więc fotograficznie nieatrakcyjny. Natomiast te jajka mają wzór dookoła! Darowałam sobie szczegółową dokumentację fotograficzną (bo to moje pierwsze i jestem z nich raczej zadowolona), żeby nikogo nie zanudzać :)
piątek, 21 marca 2014
Zrobiona na szaro...
Broszka, oczywiście (choć w świetle ostatnich wydarzeń u mnie - niekoniecznie...). Połączenie stalowo-szarej organzy i sznurków sutasz w odcieniu marengo (ciemnoszare) wyszło całkiem ciekawie. Zdjęcie nie oddaje dokładnie ładnie mieniącej się organtyny, której refleksy komponują się z użytymi koralikami w podobnej, srebrnej i metalicznej, kolorystyce (na zdjęciach to jest średnio widoczne, strzeliłam mnóstwo fotek, ale z żadnej nie jestem zadowolona... Wybrałam dwie "najmniej złe"). Bardzo lubię szarości, zawsze potrafię znaleźć dla niej jakieś miejsce w moich projektach (kolejne odsłony już wkrótce....), ale tym razem nie szyłam broszki dla siebie, tylko jako prezent dla koleżanki. To fajna osoba i mam nadzieję, że będzie jej się podobać i dobrze nosić :)
Małe Post Scriptum:
Kilka słów wyjaśnienia, dlaczego ostatnio panuje na blogu sezon na broszki...
Otóż w tym roku do prezentów urodzinowych (dla koleżanek z pracy) dołączane są rzeczone brochy. Każda wykonana jest inną techniką. Tworzę je wraz z dwiema koleżankami ("Szyciowe Dziewczyny" to my!), mamy nawet własne logo na metkach:
i hasło przewodnie: "Zapnij się, ale się nie spinaj" :)
W roku ubiegłym do prezentów dołączane były zakładki do książek, również handmade, różnymi technikami wykonane. Przy czym zamieszczam zdjęcia wyłącznie tych broszek czy zakładek, które wyszły spod mojej ręki/igły. Prace moich kreatywnych szyciowo koleżanek pozostają niestety anonimowe, a szkoda to wielka, bo zdolne z nich bestyjki (się nie obrażą, rzadko tu zaglądają i niczego nie komentują, hehe). Jednak z ostrożności i tak zamieszczam fotografie dopiero po wręczeniu prezentu, żeby sobie solenizantka nie popsuła niespodzianki :)
Pierwsza broszka z tego cyklu wygląda tak:
Gotowa jest już kolejna i czeka sobie spokojnie na publikację.
Z kolei TUTAJ znajdziecie efekty moich poprzednich zmagań z organtyną i sutaszem...
wtorek, 18 marca 2014
Nie byle broszki z byle czego
Znalazłam w swoim magicznym pudełku kilka ciekawych guzików i kawałek zamka błyskawicznego, i postanowiłam zrobić z nich użytek. "Szybka" wizyta w pasmanterii (tam już panie się cieszą, jak mnie widzą, bo zawsze kupię więcej, niż zamierzałam...) zakończyła się nabyciem kilku kawałków filcu - i można było rozpocząć procesy twórcze :-) W wyników owych urodziły się takie oto trojaczki:
Każda z nich jest szyta ręcznie, z dodatkowo wzmocnionym klejem zapięciem:
Tak niewiele trzeba, żeby stworzyć coś ładnego, prawda? :)
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Organtyna i sutasz
Ostatnio w ogóle nie mam czasu ani natchnienia do szycia większych sutaszów... Jedyne, co mi wyszło, bo od dawna chciałam to wypróbować, to zabawa z organtyną (organzą). Tak więc mimo przemożnej obawy, że znowu uda mi się w domu coś podpalić (jestem wielbicielką świeczek i tym podobnych, więc takie wypadki już mi się zdarzały...), zabrałam się do dzieła :)
Wszędzie pełno jest instrukcji, jak samodzielnie zrobić broszkę z organzy, ale odkryłam, że pomija się tam kilka istotnych rzeczy, np.:
- opalać brzegi organtyny w pomieszczeniu, w którym nie ma przeciągów! Inaczej nagłe przechylenie się płomienia świecy podpali nam superłatwopalną organzę, albo nasze delikatne paluszki ;) wiem, co mówię....
- nie każda organtyna tak samo fajnie się "opala"...Nie znam się na tym, ale zauważyłam, że niektóre rodzaje są sztywniejsze, jakby bardziej syntetyczne, inne delikatniejsze, miękkie (obserwacja - sztywniejsze łatwiej zajmują się żywym ogniem, miększe ładniej się opalają i malowniczo zwijają);
- trzymać organtynę z dala od ognia!! jej brzeg się nadtopi już kilka milimetrów od boku płomienia świeczki (o ile nie ma przeciągów, oczywiście...)
- jeśli opalamy materiał, trzymając go pod pewnym nachyleniem, ładnie się zwinie i przykurczy, co jest ważne, jeśli robimy kwiatek.
Tymczasem prezentuję broszkę z fioletowej organtyny (mieni się troszkę na tęczowo),
z sutaszem w środku. Sutasz także fioletowy, z nadzieniem z howlitowej kulki i wielu innych mniejszych drobiazgów:
z sutaszem w środku. Sutasz także fioletowy, z nadzieniem z howlitowej kulki i wielu innych mniejszych drobiazgów:
Subskrybuj:
Posty (Atom)









