Ku mojej wielkiej radości Danutka wybrała na marcową zabawę kolorystyczną moją ukochaną zieleń! :) Zdecydowałam się na trzeci wariant kolorystyczny, czyli zielony-szary-żółty, bo lubię to zestawienie, choć ktoś mi kiedyś powiedział, że zielony z szarym wyglądają razem okropnie i zbrodnię popełniam straszną łącząc je. Cóż, wielokrotnie udowadniałam, że to nieprawda :)
Poza tym taki zestaw najbardziej kojarzy mi się z początkami wiosny: wszechobecna szarość powoli ustępuje kiełkującej, soczystej zieleni i pojawiającym się pierwszym krokusom, żółciutkim kaczeńcom i żonkilom.
A Wy co sądzicie o takiej interpretacji?
Jeszcze parę słów odnośnie prośby Danutki dotyczącej kolejnego koloru:
Do seledynowego najbardziej pasuje mi... wiele kolorów, bo wszystko zależy od jego odcienia, nasycenia barwy :) Ja stawiam na wrzosowy, łososiowy, wszelkie pastele. Jako że seledynowy jest połączeniem jasnej zieleni i szarości, to dobrze będzie wyglądał z podobnymi mu, lekko rozmytymi, hybrydami. Ale to takie moje skromne zdanie :)