poniedziałek, 9 stycznia 2017

Wisiorek Zaczarowany Las

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku udało mi się popełnić maleńki i prosty, aczkolwiek uroczy, wisiorek. Znacie mnie i wiecie, że lubuję się w dużych formach i raczej zdecydowanych kolorach (epizody pastelowe są sporadyczne i występują z reguły po zbyt dużej dawce czerni i mroku...). Ale uznałam, że zielony jaspis, który od pewnego czasu zalegał mi w szufladzie, lepiej będzie wyglądał w małej, nie przytłaczającej go oprawie. Otoczyłam go więc beżowymi i brązowymi sutaszami oraz koralikami toho (Inside-Color Black Diamond/Orange Creme Lined) i szklaną kroplą w kasztanowym kolorze. Całość kojarzy mi się trochę "drzewnie" i "leśnie", stąd nazwa :-)








wtorek, 3 stycznia 2017

Władczyni kolczyków

Jakiś czas temu wspominałam o inspiracji, która napadła mnie podczas filmowego maratonu. Chodziło oczywiście o "Władcę Pierścieni" :-) Od dawna posiadałam w zbiorach kaboszony z grafiką przedstawiającą jednego z głównych bohaterów - Saurona. Oko Saurona, żeby być precyzyjną. 

Powiedzmy więc, że zamieniłam "The Lord of the Rings" na "The Lord of the EARRings" :-D Wiem, że brzmi mniej groźnie i że przy takiej zamianie historia Śródziemia potoczyłaby się pewnie inaczej...

Fankom i fanom twórczości J.R.R. Tolkiena przypominać tego nie muszę, ale może ciekawostką dla pozostałych będzie fakt, że właśnie dzisiaj przypadałaby 125. rocznica urodzin Mistrza. A jako że każdy hołubi tak, jak lubi - ja robię to poprzez takie właśnie Sauronowe kolczyki (i ponowną lekturkę Silmarillionu) ;-)




  

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Mięta i wanilia

Witam wszystkich w Nowym Roku! Mam nadzieję, że będzie jeszcze bardziej twórczy niż poprzedni ;-) Dla mnie zacznie się od nadrabiania zaległości, gdyż końcówka roku była z różnych przyczyn niełatwa i jedną z pierwszych jej ofiar był blog... Drugą FB i pozostałe, ale to nieistotne. Mam nadzieję, że powoli jakoś się odkuję, albo nauczę systematyczności (mission impossible...). Nie będzie to łatwe, bo na drugie imię mogłabym mieć Prokrastynacja :-D

Miętowy, fasetowany kaboszon od dawna kusił mnie swoim pięknym kolorem i - wbrew własnym upodobaniom kolorystycznym - ubrałam go w waniliowy sutasz oraz złote dodatki. Mam jeszcze jeden taki, więc pewnie skończy z inną kolorystyką, ale na razie nie wiem, jaką ;-) Drugi z kaboszonów pięknie opalizuje, a dzięki delikatnemu mlecznemu odcieniowi, ładnie harmonizuje z całością i nadaje jej blasku. Koniec końców, wisior jest baaardzo ozdobny, nieco barokowy, idealnie nadaje się na ozdobę karnawałowej kreacji.


  

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...